23 sty 2018

Nie mogę już na niego patrzeć

Najzwyczajniej w świecie patrzenie na jego twarz przynosi mi ból.
Przypomina mi się tylko jeden wielki zawód.
Niesprawiedliwie potraktowany, bez wyjaśnienia.
Więc nie mogę już patrzeć na kolejne zdjęcia, na to spojrzenie.
Bo już człowieka nie znam.
Znałem, było fajnie, ale okazało się, że tam, gdzie byliśmy bardzo podobni, w innych obszarach się różniliśmy.
A ostatecznie wszystko się rozpłynęło.
I trudno, tak czasem bywa.

Jak to zwykłem mawiać, nie można mieć wszystkiego

19 sty 2018

Tworzyć, tworzyć i jeszcze raz tworzyć

Tak to właśnie napisałem w komentarzu, dosłownie przed chwilą. DreamWalker napisał nowy post, a w nim pewnego rodzaju psychotest. Zawsze lubiłem takie zabawy, ale tutaj to życiowa lekcja, czego się spodziewałem po autorze. Post jest tutaj:

http://gay-relations.blogspot.com/2018/01/odnajdz-swoja-zyciowa-misje.html

Więc, jeśli ktoś chce się najpierw "zabawić", a potem zobaczyć co wyszło u mnie, to droga wolna :D



***



Test składa się z dwunastu pytań. Pierwsze z nich jest banalne, bo mam w głowie pełno wydarzeń, w których robiłem obrót o 180 stopni. Pełno jest też wydarzeń, które zmieniły moje życie na lepsze i na gorsze, a pamiętajmy, że to co nas zmienia nie zawsze jest pozornie dobrym wspomnieniem. W końcu czasem trzeba opaść na dno, żeby się od niego odbić. Wracając do testu, pytania o bliskich i ważnych ludzi były dla mnie bardzo trudne. Dlaczego? 5 osób to za dużo. Moje grono powierników jest malutkie i musiałem się wysilić, żeby kogoś tu wymienić. Podobnie było z ludźmi, którzy mnie inspirują, choć aż tak źle nie było. Ważne miejsca? Same przyszły do głowy. Przedmioty? Również, przeraziło mnie tylko, że większość to sprzęt elektroniczny xD

Cechy charakteru to banalny temat, bo myślę o takich rzeczach aż za dużo.

Własne sukcesy? O matko, kolejne ciężkie pytanie. To nie jest tak, że jestem młodym człowiekiem bez pasji, który dniami i nocami się nudzi. Nie, nie o to chodzi. Sukcesów jest pełno. Większych lub mniejszych. Dawne sukcesy stały się wspomnieniami, ot, kiedyś coś tam się udało. Ale, żeby wymieniać to w liście TOP5, to za mało. A reszta? Hmm... Tu niby sukces, ale nie do końca, tam coś. Gdy już wymęczyłem piątą pozycję przypomniałem sobie, że przecież taki właśnie jestem. Brak wiary w siebie. Brak doceniania tego co robię. Brak autozadowolenia, bo zawsze mam wysokie ambicje. Nie jestem zdziwiony. Długo byłem leniwy. I strasznie nieogarnięty. Praca nauczyła mnie życia i dała mi tyle wiedzy i umiejętności, że sam jestem w szoku jakie zrobiłem postępy w parę lat. Z racji tego, że lenistwo było moją naturą, to starałem się stawiać sobie poprzeczkę. Żeby jak najlepiej korzystać z wolnego czasu. Żniwo zbieram dziś najwidoczniej nie doceniając własnych osiągnięć :D

Moja misja tworzenia sama wysunęła się przed szereg. Wystarczyło, że po zapisaniu odpowiedzi przeczytałem do końca post i zrozumiałem, że chcę tworzyć. Już od paru miesięcy jestem tego świadomy. Tego, że jestem najzwyczajniej w świecie kreatorem. Tak naprawdę zawsze nim byłem. Ale dopiero teraz nabieram rozpędu i rozmachu, dopiero teraz rozwijam skrzydła. Lepiej późno, niż wcale :)

18 sty 2018

miss you already

Chciałem coś napisać tutaj. Wpisałem więc trzy słowa w pole na tytuł. A dalej pustka. Nowy rok powoli się rozkręca. Dni mijają, mam czas na oglądanie filmów. Przy co drugim ryczę, bo mnie wzruszają.

Pielęgnuję swój związek. Powoli wraca do dobrego stanu. Aż nie wierzyłem te dwa, trzy miesiące temu, że coś się psuje. Jego zmęczenie i moje dały się we znaki. Zrobiło się między nami tak szaroburo. Ale przeszło, gdy obaj wypoczęliśmy, wszystko wróciło do normy.

Pielęgnuję swoją nową przyjaźń. Zdążyłem zapomnieć, jak trudna jest akceptacja i wyrozumiałość. Zdążyłem zapomnieć jak być cierpliwym. A także jak ufać, że to wszystko się zaraz nie skończy. Bardzo mi zależy, bo to zbyt wyjątkowe, żebym mógł stracić. A boję się, że stracę. Wszystko przez czas, który wciąż minął w zbyt małej ilości, żebym mógł pozbyć się wątpliwości.

Pracuję też nad sobą. Nad tym, żeby być silnym i postępować zgodnie z sobą. Pracuję nad tym, żeby nie stać w miejscu. A raczej, żeby wyjść z tego gówna, w którym tak mi dobrze. Ale póki co nie jest źle, tu robię małe kroki, tam większe, byle do przodu.

7 sty 2018

2018

Dziś dotarło do mnie, że przez ostatnie lata zdziczałem. Żyłem sobie ze swoim chłopakiem, izolowałem się od ludzi, bo twierdziłem, że nikogo oprócz niego nie potrzebuję. Albo, że na nikogo więcej nie zasługuję. Bo przecież wszystkiego nie można mieć.

Ludzie, którzy mnie zawodzili swoim charakterem, albo nie spełniali moich oczekiwań, odchodzili w niepamięć. Tak jakbym nie mógł zaakceptować, że się różnimy i przenieść ich na jakiś niezobowiązujący poziom znajomości.

A przecież nic nie stało na przeszkodzie. Nic oprócz, oczywiście, moich oczekiwań i potrzeb. Całe życie potrzebowałem przyjaciela, a gdy w końcu go znalazłem, mam wrażenie, że mógłbym mieć znajomych. Żeby akceptować odmienne poglądy. Żeby nie starać się każdego zmienić pod moje widzimisię tak jak niektórzy starają się zmienić mnie.

Rok 2017 był bardzo intensywny. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Niczego nie żałuję, bo wciąż pozostaję szczęśliwy, chyba nawet wciąż jestem coraz szczęśliwszy. Staram skupiać się na tym, co trwa teraz i nie myśleć, że kiedyś może się skończyć. Niestety nie jestem wróżką, więc nie wiem co przyniesie przyszłość. Wiem, że poprzedni rok bardzo mnie wykończył. Psychicznie sięgałem dna, zmęczony pracą, własnymi oczekiwaniam i innymi rzeczami. Mój związek przetrwał mocną próbę i tylko czekać jak za parę miesięcy stuknie dziesiątka. Sama końcówka roku była okropna, początek też nie był jakimś szaleństwem uśmiechu. I to nie przez to, że miałem oczekiwania. Tu wciąż moje ambicje, oczekiwania i niepewność przeważyły na tym, że generalnie nie było zbyt fajnie. A przecież było zajebiście... Tylko nie wszystkim potrafiłem się cieszyć cały czas.

Życie jest krótkie. W tym roku zaczynam zmiany parę dni po pierwszym. Ale póki co mam energię do metamorfozy, do pracy nad sobą. Chcę być sobą. Żyć tak jak sobie wymyślę. Czerpać z życia garściami.



nie mówię, że tu wracam, mimo, że nawet szablonik zmieniłem :D

10 lip 2017

Kolejny raz

Żegnajcie Ci, którzy czytaliście moje wypociny.
Chyba czas stąd zniknąć.
Kiedyś mi się dobrze blogowało, bo miałem gdzieś wszelkie konsekwencje i ryzyko.
Teraz boję się, że ktoś mnie tu znajdzie, mimo, że tak dobrze maskowałem się między słowami.
Ale mam już dość zastanawiania się.

Życzę Wam wszystkiego dobrego, bądźcie szczęśliwi, ja mam zamierzam być bardziej szczęśliwy niż wczoraj. Spełniać marzenia, dążyć do swoich celów, które muszę dobrze ustalić.

Było miło  :)