10 lip 2017

Kolejny raz

Żegnajcie Ci, którzy czytaliście moje wypociny.
Chyba czas stąd zniknąć.
Kiedyś mi się dobrze blogowało, bo miałem gdzieś wszelkie konsekwencje i ryzyko.
Teraz boję się, że ktoś mnie tu znajdzie, mimo, że tak dobrze maskowałem się między słowami.
Ale mam już dość zastanawiania się.

Życzę Wam wszystkiego dobrego, bądźcie szczęśliwi, ja mam zamierzam być bardziej szczęśliwy niż wczoraj. Spełniać marzenia, dążyć do swoich celów, które muszę dobrze ustalić.

Było miło  :)

27 cze 2017

Życie na gorąco

Poirytowałem się.

Mój dobry kolega (poznany jakoś rok temu) rozstał się niedawno ze swoim aktualnym wtedy partnerem. Spytałem o szczegóły i jakieś powody tego w perspektywie kwitnącego i nowego związku. Zostałem odesłany bez odpowiedzi, jako, że pytanie jest nie na miejscu. W ogóle w kwitnący i nowy związek zostałem wtajemniczony niejako z własnej inicjatywy, bo kolega nie chciał być oceniany.

Gdzie tu sens? Ja naprawdę nie rozumiem. Myślałem, że poznając się odkryliśmy przed sobą nawzajem nasze umysły i nie zostawiliśmy zbyt dużo tajemnic. Pierwsze tygodnie, czy może nawet miesiące były bardzo intensywne w rozmowy na przeróżne tematy, które pozwoliły nam się poznać na dużym poziomie jak na relację na odległość.

Tymczasem ja znów poczułem się jak wścibska dziennikarka z jakiegoś "Życia na gorąco", która szuka taniej sensacji. A po prostu chciałem porozmawiać, wysłuchać. Może wyciągnąć jakąś lekcję dla siebie? Mój związek ma się dobrze, ale kto wie, może kiedyś dojdzie do rozpadu i będzie można temu zapobiec? No nic, mówi się trudno. Siedzę cicho i się nie dopytuję, skoro poruszam dziwne kwestie.

Przecież nie będę nikogo oceniał. Gdzie się podziała szczerość? Nie rozumiem. I normalnie nie rozpisywałbym się tutaj o problemie, który dotyczy kolegi i mnie, ale stwierdziłem, że nie chcę pisać o tym do powoda całej sytuacji.

Nie to nie.

Czy to dziecinne? A może raczej rozsądne i dojrzałe?

W końcu nie mogę za każdym razem wyciągać ręki z białą flagą na znak tego, że nie będę nikogo oceniał, ani nikomu niczego wypominał.

Mówi sie trudno.

23 cze 2017

Wakacje

Pisałem post, ale usunąłem wszystko, bo było tak bez ładu i składu. Zaczynam wakacje, choć nie takie prawdziwe, bo do szkoły nie chodzę, ani nie pracuję w szkole. Jestem bardzo szczęśliwy, z dnia na dzień coraz bardziej.

Moje odreagownie z poprzedniego posta się przydało, ale przeszło po jednym dniu - jak zwykle sen leczy wszystko. YouTube znowu jest przeze mnie zdradzany z Netflixem.

Doszedłem do wniosku, że mam przyjaciela. Kogoś z kim mogę pogadać do rana, albo pomilczeć jeśli taki jest nastrój. Przytulać, albo leżeć z nim i nie czuć się głupio, że mój penis reaguje na ciało drugiego mężczyzny w naturalny sposób (a przynajmniej dla mnie naturalny). Od początku znajomości nie umiałem tego określić. No bo przecież za przyjacielem się nie tęskni jak nie wiadomo za kim. A tym bardziej penis nie może się unosić jak się z nim leży oglądając film. Zapomniałem tylko, że tak jak zdefiniowałem wspólnie z moim partnerem nasz związek i wszystkie zasady, to samo mogę zrobić z przyjacielem. To my zdefiniujemy, czym będzie nasza przyjaźń, a nie społeczeństwo, tradycje czy jakaś książka.

Teraz już stąd spieprzam, bo bez pracy nie ma kołaczy. A piszę tego posta już chyba z godzinę, przekreślając, przestawiając i poprawiając to co mi nie pasuje.

15 cze 2017

Los sobie zakpił

Jak w tytule. Los sobie ze mnie zakpił.
Wczoraj planowanie, a dziś chuj, wszystko jebło na ziemię.

Aż mi się odechciało wszystkiego.

Znów emocje mną targają, znów jestem niestabilny. Moja krucha strona została wybudzona ze snu i jak widać prędko nie chce wracać do stanu hibernacji.

11 cze 2017

Koniec roku

Minęła północ, już 11. czerwca. Za jeden dzień zaczyna się rok drugi tego bloga. O ile zaczynając pisanie w tamtym roku nie byłem pewny, czy przetrwam miesiąc, tak tym razem znowu nie jestem pewny, czy przetrwam kolejny miesiąc.

W tamtym roku liczyłem na to, że jestem na tyle dojrzały w blogowaniu, że umiem się zamknąć w sprawach prywatnych, ominąć parę szczegółów i wypowiedzieć się szczerze na temat mojego życiu. Teraz znów mam wątpliwości, czy potrafię ubrać perukę i udawać kogoś innego.

Ryzyko, że ktoś mnie tu znajdzie i rozpozna jest tak niewielkie... A jednak znowu pojawia się u mnie blokada przed pisaniem tu czegokolwiek, bo nie umiem dobrze ocenić, czy posuwam się za daleko, czy może mamroczę bez sensu.

Bo o ile lubię metaforyczne i skomplikowane sentencje, to tracę wiarę, czy taki styl pisania ma jakiś sens.

Nadchodzi lato.

Będzie niesamowicie.

A przynajmniej mam taką nadzieję.

Za parę miesięcy okaże się, jak dużo mogę mieć szczęścia w życiu.