7 sty 2018

2018

Dziś dotarło do mnie, że przez ostatnie lata zdziczałem. Żyłem sobie ze swoim chłopakiem, izolowałem się od ludzi, bo twierdziłem, że nikogo oprócz niego nie potrzebuję. Albo, że na nikogo więcej nie zasługuję. Bo przecież wszystkiego nie można mieć.

Ludzie, którzy mnie zawodzili swoim charakterem, albo nie spełniali moich oczekiwań, odchodzili w niepamięć. Tak jakbym nie mógł zaakceptować, że się różnimy i przenieść ich na jakiś niezobowiązujący poziom znajomości.

A przecież nic nie stało na przeszkodzie. Nic oprócz, oczywiście, moich oczekiwań i potrzeb. Całe życie potrzebowałem przyjaciela, a gdy w końcu go znalazłem, mam wrażenie, że mógłbym mieć znajomych. Żeby akceptować odmienne poglądy. Żeby nie starać się każdego zmienić pod moje widzimisię tak jak niektórzy starają się zmienić mnie.

Rok 2017 był bardzo intensywny. Moje życie wywróciło się do góry nogami. Niczego nie żałuję, bo wciąż pozostaję szczęśliwy, chyba nawet wciąż jestem coraz szczęśliwszy. Staram skupiać się na tym, co trwa teraz i nie myśleć, że kiedyś może się skończyć. Niestety nie jestem wróżką, więc nie wiem co przyniesie przyszłość. Wiem, że poprzedni rok bardzo mnie wykończył. Psychicznie sięgałem dna, zmęczony pracą, własnymi oczekiwaniam i innymi rzeczami. Mój związek przetrwał mocną próbę i tylko czekać jak za parę miesięcy stuknie dziesiątka. Sama końcówka roku była okropna, początek też nie był jakimś szaleństwem uśmiechu. I to nie przez to, że miałem oczekiwania. Tu wciąż moje ambicje, oczekiwania i niepewność przeważyły na tym, że generalnie nie było zbyt fajnie. A przecież było zajebiście... Tylko nie wszystkim potrafiłem się cieszyć cały czas.

Życie jest krótkie. W tym roku zaczynam zmiany parę dni po pierwszym. Ale póki co mam energię do metamorfozy, do pracy nad sobą. Chcę być sobą. Żyć tak jak sobie wymyślę. Czerpać z życia garściami.



nie mówię, że tu wracam, mimo, że nawet szablonik zmieniłem :D

4 komentarze:

  1. A już myślałam, że wracasz i znów będę na bieżąco... ;)
    Nie wiem, czy mnie jeszcze pamiętasz, spotkaliśmy się w sieci kilka lat temu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię nie :D I oczywiście, że pamiętam !!!!

      Usuń
  2. jesteś gorszy ode mnie w tym zamykaniu i otwieraniu bloga :D:D:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty tylko się zamykasz na chwilę, a potem otwierasz, co najwyżej zmienisz adres xD Ja zbyt długo nie blogowałem regularnie, dlatego wracam nieudolnie jak bumerang :D

      Usuń